Jak wychować zająca?

Recenzja książki Chloe Dalton.

Ta niepozorna historia o maleńkim zajączku znalezionym na środku drogi niesie ze sobą wiele refleksji, które dobrze jest podjąć, szczególnie w tym świątecznym czasie. Autorka, w swoim debiucie prozatorskim opisuje, jak opieka nad zajączkiem zmieniła jej codziennie nawyki, plany zawodowe, a także spojrzenie na otaczający świat. Krok po kroku uczy się zajmować 100-gramowym zwierzątkiem. Zając rośnie, zmienia swoje nawyki, aż w końcu opuszcza dom swojej ludzkiej mamy. Ku zdziwieniu wszystkich, do domu autorki będzie jeszcze wielokrotnie powracał, założy w nim nawet rodzinę. A sama Chloe Dalton pozostanie pod tak dużym wpływem tej niecodziennej relacji, że nie tylko napisze o niej książkę, ale także zaangażuje się w działania służące ochronie populacji zajęcy.

Zapomniany świat natury

Czytelnik ma okazję do zanurzenia się w ujmująco opisanym świecie przyrody. Czy świat ten wzbudza tęsknotę za nadszarpniętą więzią z naturą? Czy jednak utwierdza w silnym związaniu z miastem i wysoko rozwiniętą technologią? Autorka przedstawia własną transformację z osoby pochłoniętej polityką i wielkomiejskim życiem w troszczącą się o losy naszych braci mniejszych. Pokazuje także, jak ingerencja człowieka wpływa na życie zwierząt w jej najbliższej okolicy. Niestety, często wpływ ten jest dramatyczny, co najbardziej dobitnie opisała w rozdziale pt.: “Krwawe żniwa”. Bez względu na to, czy mieszkamy na wsi, czy na obszarze zurbanizowanym, po lekturze tej książki więcej uwagi poświęcimy temu, co mamy tuż za oknem.

Czy to, co wiemy, jest na pewno prawdą?

Zając to dzikie, nigdy nie udomowione zwierzę. Przygarnięcie do domu zajęczej sieroty zmusiło autorkę do szukania informacji o życiu i zwyczajach zajęcy. Po zapoznaniu się z wszystkimi publikacjami, jakie znalazła online oraz z tymi, którymi dysponowała londyńska biblioteka, zauważyła, że większość z nich to relacje myśliwych z polowań, a także wskazówki kulinarne, jak przyrządzić dania z zająca. Brakowało natomiast informacji o zajęczych zwyczajach, o tym, co jedzą młode, a także, co należy im zapewnić, aby przetrwały bez matki. Co więcej, niektóre informacje zupełnie się nie sprawdziły (na przykład, po wsadzeniu zajączka do metalowego kojca, zwierzę wpadło w nadmierny stres i stan jego zdrowia niemalże natychmiast uległ pogorszeniu). Dopiero baczna obserwacja stworzenia i większe zaufanie własnej intuicji zapewniły zajączkowi optymalne warunki rozwoju.

“Spotkałam zajączka i napisałam książkę”

Carl Jung, uczeń Zygmunta Freuda, powiedział, że współczesny człowiek nie widzi Boga, bo nie patrzy wystarczająco nisko. Pandemia COVID-19 zmusiła autorkę do wyjazdu na wieś i zajęcia się bardziej przyziemnymi sprawami, niż te, które podejmowała na co dzień w swojej pracy. Jedną z nich okazało się wychowywanie zajączka. Od samego początku nie chciała zmieniać dzikiej, zajęczej natury. Nie nadała mu imienia i od pierwszego dnia opieki planowała wypuszczenie go na wolność. Nie spodziewała się jednak, że wraz z pojawieniem się w jej domu zająca, pojawi się przywiązanie do niego, a wraz z więzią – uważność i troska wobec wszystkiego, co żyje.

A.B.

Recenzja powstała po naszej niedawnej dyskusji na temat książki i przemyśleń, jakie nam przyniosła.

Anna Bazarnik, Patrycja Popiela